O nas

W. Rusin - kosmetyki jako symbol kobiecej siły

Nie masz szans”, “daj spokój”, “to szalone”, “po prostu idź do normalnej pracy” - słyszałaś kiedyś podobną radę? Bo ja tak. Mam na imię Wiola, jestem kobietą po 30-ce, z bagażem doświadczeń i dziecięcymi marzeniami, które właśnie się realizują. W. Rusin to dzieło od kobiet, dla kobiet. Bo płynie w nas ogromna siła, w którą warto wierzyć.

 

Skąd brać siłę na spełnianie marzeń? Od innych kobiet

Osobiście czerpię energię z nieco buntowniczej natury oraz wyuczonej zaradności. Jednak w bardzo dużym stopniu napędza mnie inna kobietka - moja ukochana córka. To ona zawsze namawiała mnie do założenia własnej firmy. Powtarzała, że etat nie jest dla mnie, a ja postanowiłam zaufać jej na słowo i uwierzyć w swoją siłę.

Wielokrotnie zdarzało mi się słyszeć z kobiecych ust historie o “podcinaniu skrzydeł”. Sama niejedną taką przeżyłam. Zaczęłam więc zaszywać się w swojej kosmetycznej samotni, gdzie tworzyłam różnorakie receptury. Tak naprawdę zaczęło się od zabawy, odskoczni, aż w końcu pomyślałam, że byłoby cudownie obdarować kobiety odrobiną luksusu.

 

Początki własnej linii kosmetycznej W. Rusin

Pomysł na piękne kosmetyki w ekskluzywnej oprawie nie wziął się znikąd. Naprawdę uważam, że każda z nas zasługuje czasem na odrobinę rozkoszy zadanej własnemu ciału. Dbamy o dzieci, biegając od lekarza do lekarza, nie żałujemy na prezenty dla najbliższych, a w dalszym ciągu jest nam trudno kupić sobie “coś lepszego” - czy znasz ten stan? Ja doskonale.

W końcu, gdy w mojej głowie już wyklarował się pomysł na autorskie kosmetyki naturalne, pojawiła się też okazja. Projekt, w którym brało udział 200 osób. Miejsc na wygraną było 40 a ja stanęłam jako pierwsza na liście rezerwowej. Mimo wszystko pomyślałam, że skoro byłam tak blisko, nie warto tracić nadziei. I wtedy wszystko się zaczęło - jedna osoba zrezygnowała a ja otrzymałam dotacje na swoją wymarzoną manufakturę.

Skąd pomysł na kosmetyki naturalne w takiej oprawie?

Jak wpadłam na to, co powinno się znaleźć w luksusowych opakowaniach moich wymarzonych kosmetyków? - Od początku chciałam, aby pod sztucznie brzmiącym INCI można było znaleźć coś niezwykłego. Jestem z tych, którzy dokładnie czytają etykiety. Myśląc o swoich klientkach, myślałam więc trochę o sobie samej.

Oczami wyobraźni dostrzegałam kobiety, które nie lubią zajadać się pierwszym lepszym przysmakiem. Raczej sięgają po to, co holistycznie wpływa na ich zdrowie. Nie lubią przypadków i nie uznają sztucznych “zapychaczy”. Kosmetyki W. Rusin miały więc kojarzyć się z tym, co najlepsze - opakowania symbolizują luksusową porcelanę, a skład kosmetyków można porównać do zbilansowanego posiłku, który zapewnia nie tylko energię, ale i dostarczy wielu pozytywnych bodźców.

Zamarzyło mi się, aby moje klientki sięgały po kosmetyki W. Rusin, niczym po upragniony deser, który jednak nie jest w żadnym stopniu grzechem. Wręcz przeciwnie - dostarcza wszystkiego, co najlepsze. - Nawilżenie, odżywienie oraz ochrona bez uczucia dyskomfortu, zapychania czy tłustego filmu.

Kosmetyki W. Rusin, poza tym, że są bardzo odżywcze dla skóry, posiadają walory praktyczne. Ich neutralny zapach sprawia, że każdego dnia można użyć swoich ulubionych perfum. Z kolei formuła sprawdza się świetnie pod makijaż. Można również stosować je przez okrągły rok.

Mam nadzieję, że dostarczą Ci odrobiny przyjemności, na którą przecież zasługujesz!

do góry
Sklep jest w trybie podglądu
Pokaż pełną wersję strony
Sklep internetowy Shoper.pl